Z religią jest trochę jak z nieudanym małżeństwem (w czym nie mam doświadczenia, ale coś widziałem i słyszałem), gdy razem jest źle, ale osobno jeszcze gorzej.
Najbardziej optymistycznie nastawione osoby uśmiechają się średnio jedenaście razy dziennie, a pesymiści – nie więcej niż raz. Respondenci przyznali się ponadto do tego, że lubią, gdy to inni uśmiechają się do nich.
Byłem przy narodzinach czwórki moich dzieci, zemdlałem tylko raz, kiedy rodziła się nasza druga córa (nie, że była brzydka i że nie był to chłopiec:). Narodziny to cud pod każdym względem, cudem jest matka, dzidziuś i to, że ojciec jest w stanie jakoś to przeżyć!